Podsumowanie marca i kwietnia 2021

Z początkiem kwietnia, tuż po świętach wielkanocnych dopadł mnie wirus, który na kilka dni totalnie mnie rozłożył. Pochorowaliśmy się z całą rodziną i byłem już przekonany, że w końcu dopadł nas covid, ale testy dały wynik negatywny. Nie wyrobiłem się więc na początku kwietnia z podsumowaniem marca, a później rzuciłem do odrabiania zaległości i jakoś tak wyszło, że kwieceń przeleciał nim się obejrzałem. Ponieważ jednak wyglądał on bardzo podobnie do marca oba miesiące podsumowuję jednym wpisem.

Wszystko co dobre… jednak się kończy

Dobra sprzedaż i efektywność kampanii reklamowej na Facebooku w marcu jednak się nie utrzymała. Z wydanej na reklamy kwoty ok. 2000 zł wyszła sprzedaż na poziomie 2100 zł, czyli dużo gorzej niż w lutym. Doszedłem do wniosku, że grupa docelowa, do której kierowana była kampania była po prostu zbyt mała i kolejny miesiąc wyświetlania reklam nie powodował już docierania z produktem do nowych osób. Postanowiłem więc wstrzymać się z dalszą promocją i spróbować ponownie za ok. 3 miesiące.

Całego przedsięwzięcia nie traktuję jednak jako straconego ponieważ z kampanii pozostało mi prawie 400 kontaktów na liście mailowej. Były to osoby, które zapisały się na darmowe szkolenie i tym samym wyraziły zgodę na dodanie ich adresu mailowego do newslettera. Mocno więc powiększyłem bazę potencjalnych klientów, którzy w przyszłości mogą być zainteresowani moimi produktami.

Pozytywnym aspektem jest też to, że w kwietniu już bez żadnej promocji nadal spłynęło 11 zamówień ze sklepu na blogu na łączną kwotę ok. 1500 zł netto. Nie jest to suma, za którą można by się utrzymać, ale jako dodatkowy dochód, nie wymagający żadnego zaangażowania… rzecz całkiem przyjemna. Zwłaszcza, jeśli pomyśleć, że taki pasywny dochód np. z nieruchomości wymagałby zainwestowania ok. 250 tys. zł w kawalerkę na wynajem.

Była też tradycyjna praca

Mniej więcej od połowy marca do połowy kwietnia, z dużą przerwą na święta i chorobę, realizowałem też spory audyt bezpieczeństwa połączony ze sprzedażą szkoleń security awareness dla pracowników. Zarobek za ok. 3 tygodnie pracy to mniej więcej dwa stare wynagrodzenia etatowe, co jest bardzo fajnym przełożeniem. Tego typu prac nie da się jednak skalować tak efektywnie jak produktów online. Zauważam też, że takie typowe roboczogodziny (jak na obrazku tytułowym), zaczynają mi przynosić co raz mniej radości. Chętniej zajmuję się natomiast typowymi obowiązkami przedsiębiorcy związanymi z planowaniem i rozwojem biznesu. I to chyba dobrze, jeśli przypomnieć sobie o czym była mowa w moim streszczeniu książki „Mit Przedsiębiorczości„. A ponieważ pracowałem 3 tygodnie zamiast 2 miesięcy, zaoszczędzony czas pozwolił mi właśnie na rozwój kolejnego biznesu, o czym poniżej.

Nowy biznes

Mniej więcej od września 2020r. planowałem i powoli przygotowywałem się do uruchomienia nowego biznesu. Jest on związany z tym, iż jeszcze w tym roku w Polsce zacznie obowiązywać unijna dyrektywa o sygnalistach. W kwietniu znalazłem więc czas na oficjalne zaprezentowanie powstającej od września strony: BezpiecznyKanalSygnalisty.pl. Uruchomiłem też pierwszą wersję działającej usługi – system dla sygnalistów.

O zagadnieniach związanych z nowymi przepisami miałem okazję opowiedzieć na konferencji Gigacon poświęconej bezpieczeństwu systemów informatycznych. Zgodziłem się na niej wystąpić bezpłatnie w zamian za możliwość krótkiego zaprezentowania swoich usług. Była to dobra decyzja, gdyż po konferencji zebrałem kilka adresów mailowych osób zainteresowanych tematem. Pierwszy z klientów otrzymał już też system do testów.

Ponadto dwie z moich marek (OpenSecurity.pl oraz NajslabszeOgniwo.pl) pojawiły się w materiałach konferencji jako partnerzy merytoryczni.

Nie jest to może jakieś spektakularne osiągnięcie, jednak cieszy mnie, że rozwijane od zera własne projekty w branży cyber security zaczynają pojawiać się w przestrzeni publicznej budując świadomość marki. A jeszcze bardziej cieszą mnie opinie takie jak ta:

Na koniec kwietnia trafia mi się jeszcze sprzedaż pakietu szkoleń NajslabszeOgniwo.pl dla 20 osób, czyli kolejne ok. 2 tys. zł zarobione z minimalnym zaangażowaniem czasowym. Tutaj jednak muszę zaznaczyć, że nie była to sprzedaż online, a polecenie moich usług przez jedną z zaprzyjaźnionych firm w zamian za podzielenie się zyskiem.

Pomimo więc, że sprzedaż produktów online trochę siadła, biznesowo oba miesiące wyszły całkiem fajnie i dają nadzieję na dalszy rozwój.

PS.

Ostatnio trochę zaniedbałem główną działkę tego bloga, czyli streszczenia książek. Nadal jednak sporo się uczę. Mam już notatki z takich pozycji jak „Hero” i „Dotcom Secret” (bardzo obszerne i szczegółowe, wdrażam je właśnie w życie). Kończę też „Growth Hacker Marketing”. Wkrótce będzie więc sporo aktualizacji.

Równolegle czytam też pozycję pt. „Trolle Putina”, która nie jest związana ani z rozwojem, ani z biznesem, ale dotyczy branży cyberbezpieczeństwa. Opisałem więc ją szczegółowo na swoim blogu OpenSecurity.pl w artykule „Trolle Putina (cz.1)” – zapoznajcie się, bo temat jest super ciekawy nawet dla osób nie związanych z branżą.