Podsumowanie stycznia 2021

Z początkiem 2021 roku postanawiam regularnie pisać miesięczne podsumowania mojej drogi jako przedsiębiorcy. Zapraszam Was zatem do przeglądu stycznia.

Jak już pisałem w podsumowaniu rocznym, rok 2020 był pierwszym, w którym znaczną część moich dochodów stanowiły produkty cyfrowe sprzedane online. Pojawiła się nadzieja, że być może za jakiś czas będę w stanie utrzymywać się wyłącznie w ten sposób i zakończyć świadczenie usług wymagających mojej obecności (audytów oraz szkoleń stacjonarnych). Usługi cyfrowe skalują się dużo łatwiej i bardzo chciałbym tego spróbować. Ta perspektywa bardzo mnie cieszy, jednak z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że dotychczasowa sprzedaż to były tylko 3 „szpile” na rocznym wykresie:

  • Czerwiec 2020 – wypuściłem kursy w ramach NajslabszeOgniwo.pl w momencie, gdy wiele firm musiało odwołać szkolenia stacjonarne i jednocześnie przeszkolić swoich pracowników ze względu na ryzyka związane z pracą zdalną (pandemia covid-19). To napędziło mi trochę sprzedaży.
  • Wrzesień 2020 – wypuściłem szkolenie z audytów KRI, które trafiło w dziesiątkę jeśli chodzi o oczekiwania moich subskrybentów. Znaczna część osób trafia do newslettera OpenSecurity.pl przez artykuł poświęcony tej tematyce.
  • Grudzień 2020 – koniec roku w branży IT to zawsze wydawanie ostatnich środków z budżetów. Stąd też zwiększona sprzedaż kursów na blogu.

Jest styczeń, jest dobrze

Już pierwszy tydzień stycznia pokazuje, że sprzedaż nie zakończyła się wcale z końcem roku. Zamówienia nadal spływają. Nie jest to taki boom jak w grudniu (49 zamówień), ale przez cały styczeń wpada w sumie 28 zamówień na produkty edukacyjne o średniej wartości ok. 200zł. Czyli jest całkiem fajnie.

W styczniu rząd ogłosił obowiązkowe ferie dla całej Polski, więc postanawiamy z rodziną znaleźć jakiś legalny sposób na wypoczynek. W branży hotelarskiej obowiązuje lockdown, ale udaje nam się znaleźć w Mielnie domki na wodzie, które funkcjonują jako wynajmem sprzętu pływającego. Spędzamy więc parę dni w miłym otoczeniu (patrz zdjęcie tytułowe).

Pod koniec miesiąca realizuję jedno szkolenie online i to w zasadzie jedyny dzień roboczy w styczniu. Oczywiście poza tym tworzę treści na bloga i podcast oraz obsługuję zamówienia ze sklepu. Jest to jednak proces częściowo zautomatyzowany, więc po pierwsze nie zajmuje wiele czasu, a po drugie na razie jeszcze każdy mail z zamówieniem to zastrzyk adrenaliny 🙂

Styczeń uznaję zatem za bardzo udany miesiąc, który jednocześnie jest potwierdzeniem, że idea 4-godzinnego tygodnia pracy oraz wcześniejszych emerytur opisywana przez Timma Ferrisa nie jest wcale tak nierealistyczna jak by się wydawało. Zdaję sobie jednak sprawę, że jedna jaskółka wiosny nie czyni i jeszcze sporo pracy przede mną.

Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na blogu zostaw swój e-mail.