Podsumowanie września i października 2021

Wrzesień i październik przyniosły mi taki ogrom pracy, że podsumowanie trzech miesięcy (włącznie z zaległym sierpniowym) piszę dopiero w długi weekend listopadowy (11-14 listopada), który również spędzam w domu ze względu na dużą ilość obowiązków.

Wrzesień

Tuż po powrocie z wakacji zaczynam nadganiać przekładane z sierpnia zlecenia. Zaczynam od serii jednodniowych szkoleń z bezpieczeństwa dla pracowników biurowych. We wrześniu dla klientów jednej z firm, z którą współpracuję przeprowadzam łącznie 4 takie szkolenia. Wszystkie w formule online, która od czasu pandemii stała się już chyba normą. Bardzo mnie to cieszy bo nie marnuję czasu i pieniędzy na dojazdy, a stawki pozostały takie, jak dla szkoleń stacjonarnych.

Również dla klienta tej samej firmy przeprowadzam 3-dniowe „warsztaty ethical hackera„, jednak tym razem w formule stacjonarnej.

Wiązały się one dla mnie z dużą ilością stresu, ponieważ pierwszy raz wykonywałem je dla dużej i znanej firmy technologicznej i brało w nich udział aż 15 osób. Wszystko jednak przebiegło pomyślnie, a do tego kolejny raz udało mi się sprzedać 3-dniową usługę w kwocie przewyższającej moje stare wynagrodzenie etatowe. Będzie to zatem na pewno jedna z usług, które będę próbował oferować częściej.

Poza szkoleniami i warsztatami we wrześniu przeprowadzam jeszcze dwa mniejsze audyty. Rozpoczynam też cykl (pierwsze 2 z 5) szkoleń sprzedany do jednego z dużych ministerstw, o czym wspominałem już w sierpniu.

Październik

W październiku wykonuję kolejne 6 szkoleń oraz kontynuuję rozpoczęty we wrześniu cykl dla ministerstwa. Daje to łącznie 9 dni szkoleniowych. Dla części z nich muszę też przygotowywać nowe materiały ponieważ różnią się nieco zakresem.

Ponadto wykonuję jednodniowy audyt zerowy z bezpieczeństwa informacji dla dużej spółki akcyjnej i rozpoczynam testy penetracyjne oraz audyt bezpieczeństwa w dużym urzędzie wojewódzkim.

Finanse

Nawał pracy ma swoje odzwierciedlenie w dochodach. Wartość usług wykonanych i zafakturowanych we wrześniu oraz październiku przekracza znacznie 4 wynagrodzenia z czasu, gdy pracowałem na etacie. A część z tych prac będzie zafakturowana dopiero w listopadzie. To jednak nie wszystko, bo całkiem dobrze wygląda też sprzedaż online, o czym poniżej.

Sprzedaż produktów online

Sprzedaż w sklepie na blogu we wrześniu wyniosła 2,5 tys. zł netto, natomiast w październiku 2,2 tys. netto. Stanowiło to całkiem pokaźny dochód pasywny.

Jedna z firm, z którymi współpracuję dosyć aktywnie zaczęła też sprzedawać dostępy do mojego kursu NajslabszeOgniwo.pl. Zaowocowało to około 90. sprzedanymi, nowymi dostępami. Dochód z takiej sprzedaży jest mniejszy ponieważ dzielę się zyskiem z pośrednikiem, ale nie wymaga dużego zaangażowania z mojej strony (poza wygenerowaniem dostępów i zaplanowaniem mailingu), więc nadal stanowi fajny biznes.

Co ważne, udało mi się też przekonać do odnowienia dostępów do platformy szkoleniowej pierwsze firmy, które zakupu dokonały rok temu. Postanowiły one za niewielką część rocznej opłaty przedłużyć dostępy swoim pracownikom. Wygląda więc na to, że kurs, który początkowo planowałem jako produkt jednorazowy pozwoli mi generować cykliczne zyski w formie abonamentowej. Będzie to jednak wymagało większego zaangażowania z mojej strony w postaci aktualizacji i dostarczania nowych materiałów. Bez tego nikt nie zdecyduje się na przedłużenie dostępu. Odnowionych pakietów we wrześniu i październiku było również około 90, co dobrze rokuje na przyszłość.

Brak czasu wolnego

Dużo zleceń to fajny dochód, ale drugą stroną medalu jest niestety brak czasu dla rodziny. Przez dwa jesienne miesiące udało nam się zaledwie dwa razy wybrać na króciutkie wycieczki – spacer po Puszczy Zielonce oraz zwiedzanie wystawy Lego na Międzynarodowych Targach Poznańskich.