Moja droga rok po roku

Poniżej w wielkim skrócie podsumowuję każdy rok od momentu podjęcia decyzji o moim Nowym Początku. Droga do obranych celów nie jest krótka, ale nie zniechęca mnie to. Każdy kolejny rok charakteryzuje się bowiem coraz lepszymi efektami. Cieszę się zatem z podjętej decyzji, ponieważ to ona stanowiła ten najważniejszy krok.

2017 – schyłek etatu

Rok 2017 to siedemnasty(!) rok mojej pracy na etacie w tej samej firmie (niewielka spółka z o.o. – integrator IT). Przeszedłem ścieżkę od pracownika helpdesku, poprzez różne specjalizacje techniczne, po specjalistę ds. cyberbezpieczeństwa i członka zarządu. Stanowisko w zarządzie było chyba jednak bardziej uhonorowaniem mojej pracy i próbą zatrzymania mnie w firmie, niż realnym stanowiskiem zarządczym.

Ironią losu jest fakt, że na mojej pierwszej prezentacji na spotkaniu zarządu znalazły się materiały, które ostatecznie zainspirowały mnie do odejścia z firmy. Omawiając przyszłość usług chmurowych trafiłem bowiem na postać Mirka Burnejki, który prowadził wówczas bloga Chmurowisko. O jego wpływie na moją dalszą drogę wspominałem już na stronie „O mnie„. Obrazek poniżej prezentuje natomiast ostatnią stronę mojej prezentacji dla zarządu:

fragment prezentacji dla zarządu

Wśród propozycji wprowadzenia nowych usług, na ostatnim miejscu znalazł się pomysł utworzenia bloga, który miał służyć promocji oferty z zakresu cyberbezpieczeństwa. Pomysł ten został częściowo wdrożony, jednak jako fragment głównego serwisu www firmy i o tematyce bardziej ogólnej.

Zapatrzony w sukcesy Mirka i jego bloga Chmurowisko, postanowiłem spróbować podobnej drogi. I tak w lutym 2017 r. powstał blog OpenSecurity.pl. Na początek wrzuciłem na niego kilka tekstów, jednak nie byłem w stanie pisywać regularnie ze względu na brak wolnego czasu. W pierwszych miesiącach nowe teksty pojawiały się zatem co kilka tygodni.

Pod koniec 2017 roku dzięki blogowi trafiła do mnie duża firma IT (spółka akcyjna), która poszukiwała trenera do przeprowadzenia serii szkoleń z zakresu security awareness. Miał to być projekt dla ich klienta – korporacji energetycznej będącej właścicielem kilku polskich elektrowni. Propozycja z początku mnie przeraziła ze względu na skalę i powagę instytucji. Dotychczas prowadziłem tego typu szkolenia dla małych, lokalnych firm, które były klientami mojego pracodawcy i często nie miały nawet swojego działu IT. Nie miałem pojęcia czy spełnię oczekiwania tak dużego i poważnego klienta, który posiadał własny dział specjalistów od cyberbezpieczeństwa. Za sprawą Mirka byłem jednak świeżo po, albo nawet w trakcie lektury „4-godzinnego tygodnia pracy” i wziąłem sobie do serca dwie poniższe porady:

Zazwyczaj obawiamy się tego, co właśnie powinniśmy zrobić”

„Codziennie rób jedną rzecz, której się obawiasz”

Postanowiłem więc zaryzykować podwójnie – po pierwsze podjąć się wyzwania, a po drugie zaproponować cenę, która wynagrodzi mi stres (a tak na prawdę liczyłem chyba po cichu na to, że cena będzie zaporowa i tego stresu mi oszczędzi). Okazało się jednak, że cena była dla klienta przystępna i nie pozostało mi nic innego jak wziąć kilka dni urlopu i zrealizować projekt.

Ostatecznie okazało się, że zarówno firma, która zleciła mi szkolenia, jak i klient końcowy byli bardzo zadowoleni z poziomu obsługi, co dało mi dużego kopa i podniosło poczucie własnej wartości. W tym samym mniej więcej czasie nawiązała ze mną kontakt firma szkoleniowa, która chciała zlecić mi przygotowanie i prowadzenie warsztatów z analizy ryzyka. Miał to być cykl 2-dniowych szkoleń organizowanych w miastach wojewódzkich w ramach przygotowania do nadchodzącej RODO-rewolucji. Ponieważ tak dużego projektu nie byłem w stanie pogodzić z pracą na etacie, postanowiłem z początkiem nadchodzącego roku wynegocjować z pracodawcą pracę na 3/5 etatu zyskując w ten sposób 2 dni w tygodniu do własnej dyspozycji. Dodatkowym motywatorem był fakt, że na etacie częściowo zajmowałem się jeszcze tematami, które nie były związane z cyberbezpieczeństwem i zaczynały mnie już męczyć. A to cyberbezpieczeństwu chciałem się poświęcić w 100%.

I tutaj znowu z pomocą przyszedł mi „4-godzinny tydzień pracy” Tima Ferrissa, gdyż w negocjacjach posłużyłem się wskazówkami z tej właśnie książki. W efekcie na przełomie listopada i grudnia podpisałem aneks, na mocy którego od stycznia 2018 roku wymiar mojego etatu został zmniejszony.

2018 – rok RODO i odważnej decyzji

Pierwsze półrocze 2018 roku było dla specjalistów z branży security tym, czym 1 listopada dla producentów zniczy. Polskie firmy tak przeraziły się nadchodzących zmian w przepisach o ochronie danych osobowych, że były w stanie zapłacić każdą cenę za usługi szkoleniowe, audytowe i wdrożeniowe. Poniższy obrazek dobrze charakteryzuje ten okres:

Ponieważ zlecenia sypały się zarówno na etacie, jak i poza nim, w ciągu pierwszych 5. miesięcy udało mi się zarobić dotychczasowe roczne wynagrodzenie. Wiązało się to jednak z koniecznością pracy niekiedy po 20 godzin dziennie. W maju podjąłem więc decyzję, iż mając odpowiednio dużą poduszkę finansową rezygnuję z pozostałej części etatu.

Po upływie 3-miesięcznego okresu wypowiedzenia udałem się na długie wakacje, a po powrocie z nich kolejny miesiąc poświęciłem na odpoczynek w domu. W efekcie w sierpniu otrzymałem tylko końcówkę wynagrodzenia etatowego, a we wrześniu nie zarobiłem ani złotówki. Pod koniec roku zrealizowałem jednak jeszcze parę projektów i cały rok zakończyłem dochodem na poziomie ok. 200% dotychczasowego rocznego wynagrodzenia.

2019 – rok prawdy i swobody

2019 miał być sprawdzianem, który pokaże jak poradzę sobie jako freelancer bez wspomagania etatem i RODO-paniką. Jedynym zabezpieczeniem, które pozostało mi po szaleństwie minionego roku były 2 niewielkie umowy, które podpisałem na obsługę w zakresie ochrony danych osobowych. Łączny zysk z tych umów stanowił około 30% starego wynagrodzenia etatowego. Nie było to dużo ale pozwalało mi przeżyć na wypadek gdybym nie wykonał żadnych innych zleceń.

Przez pierwsze mniej więcej pół roku skrupulatnie liczyłem dochody i porównywałem ze starym wynagrodzeniem. Chciałem się za wszelką cenę upewnić, że podjąłem dobrą decyzję rzucając pracę. W pewnym momencie jednak ta mania mi minęła. Przestało mnie to zupełnie obchodzić i zacząłem się cieszyć niezależnością, możliwością swobodnego organizowania sobie czasu i przede wszystkim brakiem służbowych telefonów. Zamiast na finanse zacząłem zwracać uwagę na to, że całymi tygodniami nikt do mnie nie dzwonił z żadnym problemem czy pilnym tematem.

Zapomniałem też o czymś takim jak konieczność planowania urlopu i ograniczona jego ilość. W ciągu całego roku zaliczyliśmy z rodziną 5 dłuższych wyjazdów, z czego jeden 3-tygodniowy. Łącznie naliczyłem około 8 tygodni urlopu.

Szwecja – w drodze na koło podbiegunowe

Na koniec grudnia z czystej ciekawości postanowiłem porównać roczne dochody ze starym wynagrodzeniem. Okazało się, że w ciągu całego roku 2019 zarobiłem dokładnie o 57 zł więcej niż miałbym z pracy na etacie 🙂

2020 – będę jak Maciej Aniserowicz

Łapiąc oddech po kilkunastu latach pracy i zwalniając szaleńcze tempo zacząłem się jednak w pewnym momencie zastanawiać czy nie wyhamowałem zbyt mocno. Miniony rok finansowo wyszedł ok, dał mi też dużo odprężenia, ale poza tym, że nauczyłem się w wolnym czasie grać na ukulele nie wykrzesałem z siebie nic kreatywnego. Zauważyłem, że zaczynam wygodnie odcinać kupony, a miałem apetyt na coś znacznie większego.

Zupełnym przypadkiem na przełomie 2019/2020 trafiłem na odcinek vloga Macieja Aniserowicza z grudnia 2018 r. Opowiada on w nim o tym, jak odcina sobie stałe dochody rezygnując m.in. z umowy z jednym ze swoich klientów. A robi to po to, aby zmusić się do działania i osiągania lepszych wyników. Bardzo mi się ten pomysł spodobał i tak z początkiem roku 2020 rozwiązałem dwie wspomniane wcześniej umowy, które stanowiły dla mnie pewne zabezpieczenie, ale jednocześnie zaczynały mi ciążyć. Było to ostatnie stałe zobowiązanie, które miałem względem kogokolwiek.

W marcu jak zapewne pamiętacie świat ulega szybkiej transformacji na skutek pandemii koronawirusa Covid-19. Nie mogąc podróżować i nie mając innych zobowiązań zabieram się za tworzenie kursu online. Chcę go oferować klientom, którzy ze względu na pandemię zmuszeni byli odwołać szkolenia stacjonarne. I tak powstaje „Szkoła Sztuk Walki z Cyberprzestępcami” – NajslabszeOgniwo.pl. Jest to mój pierwszy produkt cyfrowy i pierwsze zetknięcie z kamerą, więc nie do końca zadowolony jestem z efektów. W moich notatkach odnajduję jednak takie wskazówki jak:

„Done is better than perfect”

„Jeśli nie wstydzisz się pierwszej wersji swojego produktu to znaczy, że uruchomiłeś go zbyt późno”

mimo niepewności zaczynam zatem oferować rozwiązanie klientom. I znowu okazuje się, że obawy były niepotrzebne. Opinie są pozytywne, a do końca roku sprzedaję kilkaset dostępów do platformy.

To jednak nie koniec efektów mojej samomobilizacji. W wakacje biorę udział w konferencji organizowanej przez Mirka dla jego społeczności. Opowiadam na niej o swojej dotychczasowej drodze, a przy okazji przysłuchuję się wystąpieniom innych przedsiębiorców, twórców kursów i blogerów. Prezentacja Justyny Bień podsuwa mi pomysł na zastąpienie jednego z najczęściej pobieranych z mojego bloga darmowych materiałów płatnym produktem cyfrowym. I tak powstaje 2-godzinne nagranie wideo z pakietem dokumentów do przeprowadzania audytów, które w okresie od września do grudnia sprzedają się w ilości prawie 100 sztuk w cenie, którą sukcesywnie podnosiłem od 149 do 349 zł. Zachęcony tym sukcesem tworzę kilka kolejnych produktów, które już nie w tak dużych ilościach, ale również zaczynają się sprzedawać.

Dwie porzucone umowy zaowocowały więc dwoma niezależnymi źródłami dochodu w postaci sklepu na blogu oraz platformy szkoleniowej. Co jednak najważniejsze, są to źródła dochodu angażujące mnie w niewielkim stopniu. Dzięki temu znajduję czas na kolejne dwa projekty, które planuję rozwinąć w roku 2021.

W tym roku dokonała się jeszcze jedna istotna przemiana. Zacząłem w końcu myśleć jak przedsiębiorca i zamiast za wszelką cenę ograniczać koszty wykonując nieudolnie prace, na których się nie znam, zacząłem korzystać z usług specjalistów. I tak przestałem się już bawić m.in. w księgowego, grafika czy copywritera.

Rok 2020, który dla wielu przedsiębiorców był bezlitosny, dla mnie okazał się dużym krokiem w stronę swoich marzeń i celów. W tym roku przypomniała mi się też idea wczesnych emerytur opisywana przez Tima Ferrissa w „4-godzinnym tygodniu pracy”. Przypomniała mi się dlatego, że wdrożyłem ją w życie. Co prawda pandemia pokrzyżowała mi planowane wcześniej dalsze podróże, ale praktycznie całe lato było dla mnie okresem odpoczynku. Doszedłem też do wniosku, że 4-godzinny tydzień pracy nie jest tylko mrzonką i krzykliwym tytułem książki, ale możliwym do osiągnięcia stanem. Udało mi się bowiem w pojedynczych miesiącach osiągnąć stary etatowy dochód pracując jedynie 1 dzień w tygodniu. Przy czym nie stanowiło to dla mnie głównego celu, a wyszło trochę przy okazji.

Dochód na koniec roku 2020 to ponad 130% rocznego dochodu za 2019 z zachowaną podobną ilością urlopu (w sumie około 2 m-ce). Jednak co bardzo istotne, ogromna ilość czasu pracy to czas poświęcony na rozwój i budowanie procesów, które dopiero zaowocują.

2021 – zaczynam regularne dokumentowanie

Z początkiem roku 2021 wpadam na pomysł, że każdy miesiąc będę kończył wpisem, w którym podsumuję swoje osiągnięcia biznesowe i prywatne. Robię to głównie z myślą o sobie, gdyż takie podsumowania pozwalają mi regularnie analizować, w którym miejscu drogi do założonych celów aktualnie się znajduję. Na ich podstawie będę też w stanie wyciągać wnioski i wprowadzać ewentualne korekty. A przy okazji mam nadzieję, że i czytelnicy bloga wyciągną z tego jakąś naukę lub inspirację dla siebie.

Po pierwszych paru podsumowaniach dochodzę do wniosku, że całkiem sporo czasu poświęcam na podróże, co zawsze było moim marzeniem. Skupiając się na wynikach biznesowych nie zauważyłem, że marzenie to w zasadzie od dłuższego czasu udaje mi się realizować. Praktycznie nie ma miesiąca, w którym nie znalazłbym czasu i środków na kilkudniowy lub nawet dłuższy wyjazd.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *